- Co powiesz na mały spacer? - nie ma takiej opcji, abym się stąd ruszyła. Boję się go. Nie wiem do czego jest zdolny. Mogłam wcale nie schodzić na dół. Wstałam i próbowałam uciec, jednak brunet mnie dogonił i złapał mnie za nadgarstek, odwracając przy okazji w swoją stronę. - A dokąd się księżniczko wybierasz?
- Jak najdalej od Ciebie. - warknęłam.
- To nie będzie takie proste. - zaczął się do mnie przybliżać.
- Puść mnie! - Zaczęłam się wyrywać, ale wszystkie starania poszły na marne. Chłopak złapał mnie za rękę i pociągnął w jakimś nieznanym dla mnie kierunku. Taa... Nie ma to jak nie znać połowy miasta. Przechodziliśmy obok jakiś na oko starych kamienic i zza winkla wyszedł wysoki szatyn.- Diego mamy problem.
- Co jest? - Zachowywali się, jakby mnie tam nie było.
- Policja nas szuka. - Złapał się za kark.
- Co?
- No.. Andreas wygadał, że handlujemy narkotykami.
- Zabiję go! - Diego zaczął panikować, a ja odbegłam w stronę mojego domu. Biegłam przed siebie. Nie odwracałam się. Byłam już przy drzwiach, ale ktoś złapał mnie za nadgarstek i odwrócił w swoją stronę. Nie myliłam się. To był On.
- Puść mnie! - Zaczęłam się wyrywać, ale był ode mnie silniejszy i mi się nie udało.
- Skarbie, mi tak łatwo nie uciekniesz. - Przyciągnął mnie do siebie i złożył na moich ustach pocałunek. Mój drugi pocałunek w życiu. Po chwili odsunął się od moich ust, a dalej nastała ciemność.